- Nareszcie, (moje) nasze marzenie się spełnia! - krzyknęłam podekscytowana do słuchawki w telefonie.
- Przyjadę prawdopodobnie za tydzień. Już się nie mogę wprost doczekać. - powiedziała Veronica.
- Wierzę ci. Dobra ja kończę, bo w końcu trzeba się rozpakować i ogarnąć. - okluczyłam drzwi i weszłam do mojego marzenia. Własnego domu. Kupionego przez uczciwie zarobione pieniądze. Jeśli mam być szczera to Nie chce, żeby Vera tu przyjeżdżała. Sama pracowałam i jeszcze dzieki wsparciu rodziców jestem w tak cudownym miejscu. Odkluczyłam drzwi i weszłam do pięknego domku jednorodzinnego. W wewnątrz jest jeszcze lepszy niż myślałam czy widziałam. Podłogę zdobią ciemne, brązowe panele. Beżowa ściana doskonale komponowała się z czerwonymi rózyczkami na komodzie. Gdy weszłam do salonu zobaczyłam wyjście na taras. Rzuciła mi się również w oczy biała kanapa, wielka plazma, duży stół jadalniany oraz stolik na kawę. Brąz, biel i czerń to są najlepsze kolory. Podobne panują w obu łazienkach i w kuchni. Natomiast moja sypialnia to co innego. Fiolet z czernią z dodatkiem bieli. Wielka szafa, łóżko, futrzany dywan i parapet pełen poduszek. Są jeszcze trzy pokoje. Niebieski, różowy i biało czerwono czarny. Przebrałam się szybko w legginsy, białą koszulkę i moje New Balance. Przez salon wyszłam na taras. Dom jest jednopietrowy i biały z brązowym dachem. Na zewnątrz jest małe oczko wodne, basen, żywopłot do około posesji, grill i podjazd na auto. Usiadłam na drewnianej ławce i spojrzałam w zachmurzone niebo. Teraz zapewne jakbym była w Polsce nudziłabym się przed telewizorem. Poczułam pierwsze krople deszczu na swojej skórze co wywołało u mnie uśmiech na twarzy.
Wreszcie. Witaj Londynie.
Gdy zaczęło mocniej padać weszłam z powrotem do domu. I co ja mam robić? Poszłam do mojego pokoju. Z walizki wypakowałam ubrania i inne pierdoły. Na dnie leżał plakat One Direction. Wzięłam taśmę i nożyczki po czym weszłam na korytarz na pierwszym piętrze. Na przeciw schodów na ścianie powiesiłam go. Wróciłam do pokoju po jeden z albumów i puściłam muzykę w salonie. Na szczęście po drodze zrobiłam małe zakupy na kilka dni. Śpiewając na cały głos udałam się do kuchni. Wyciągnęłam z lodówki sałatę, pomidory, szynkę, ser, ogórki, rzodkiewke i szczypior. Kromki posmarowałam masłem i ułożyłam na niej pokrojone składniki. Zrobiłam talerz kanapek, herbatę i usiadłam przed telewizorem. Wyciągnęłam listę z tylnej kieszeni spodni u spojrzałam na nią.
Lista. Londyn:
- zakupy +
- rozpakować się +
- posprzątać +
- zjeść. +
Zakresliłam ostatni punkt i uśmiechnęłam się. Nareszcie na swoim. Nagle usłyszałam płukanie do drzwi i dzwonek. Podniosłam się z wygodnej kanapy i ruszyłam do drzwi. Odkluczyłam je i otworzyłam.
- Dzień... - spojrzałam i zaniemówiłam. - dobry - ledwo co wydusiłam.
- Cześć.
- Wejdźcie, bo leje jak scebra. - byli już prawie mokrzy. Wpuscilam ich i zamknęłam drewnianą powłokę.
- Dzięki. Chcieliśmy się z tobą przywitać. Widzieliśmy Cię wcześniej z walizkami. Mieszkamy kilka domów dalej. - Jestem Louis, a to jest Niall. - Miło was poznać. Mówcie mi Rose. - uścisneliśmy sobie dłonie. - Wejdźcie do salonu. Chcecie coś do picia? Kawę, herbatę może sok lub woda hmm... do wyboru do koloru. - zaśmialiśmy się.
- Herbatę poproszę. - odezwał się Niall. Jest słodkim Londynem z cudnym uśmiechem.
- To ja też, poproszę. - powiedział Louis. Przystojny brunet o lazurowych teczowkach, które każdą dziewczynę zwabią. Udałam się do kuchni u postawiłam czajnik z wodą. Do kubków wrzuciłam torebki herbaty i po jakiś kilku minutach zalałam je wrzątkiem. Na tacy zaniosłam je do salonu.
- Ładnie tu masz. - pochwalił blondyn.
- Dzięki. Godziny w pracy się jednak opłaciły. - spojrzeli na mnie. Usiadłam na wygodnej pufie na przeciw nich.
- Opowiedz nam coś o sobie. - powiedział szczerządzy się Louis.
- Więc tak. Jestem z Polski. Dzięki wsparciu finansowym rodziców mogłam kupić ten domek. Mam dziewiętnaście lat. Moim życiem i hobby jest sport. Mam brata Drew. Jest starszy ode mnie o cztery lata. I nie wiem co bym jeszcze wam mogła powiedzieć.
- Widzę, że jesteś fanką naszego zespołu.
- Już od X Factora. - zawstydziłam się. Lou wyjął pisak z kieszeni spodni i podpisał swój kubek. Niall zrobił dokładnie to samo z drugim.
- Proszę to dla Ciebie. - pokazali mówiąc jednocześnie. - Jesteś naprawdę fajna. Dzięki ci Boże ze nie jesteś napalona fanką. Jesteś normalna.
- Dzięki ale normalność z czasem nudzi. - posłałam im przyjazny uśmiech.
- Może chciałabyś... - pokazałam palcem na Lou żeby zaczęła chwilę.
- Wiem, że jesteś głodny. Chcesz to jedz. Potem zrobię więcej. No mów Louis.
- Chciałem się zapytać czy chciałabyś wpaść do nas na imprezę. Będzie kilka naszych znajomych, więc jakbyś miała dziś ochotę to wpadnij. O kurde już po siedemnastej. Musimy lecieć. Jakby co to ten czwarty dom od Ciebie po prawej stronie.
- Jasne. - odoprowadziłam ich do wyjscia i zamknęłam drzwi. Wybiegłam do salonu i zaczęłam piszczeć. Nie wierzę. Minęło kilka minut. Z mojej szafy wyciągnęłam moją ulubioną, czarną spudniczke do połowy uda, bluzkę z koronki w kolorze pudrowego różu z napisem Come Get It i czarne, cienkie rajstopy. W mojej nowej łazience wziełam prysznic, wysuszyłam włosy, którym pozwoliłam kaskadami opadać na moje ramiona. Zrobiłam trochę mocniejszy makijaż ale na usta nałożyłam bezbarwny błyszczyk. Ubrałam na siebie przygotowane rzeczy dobierając do tego czarne szpilki. Ogólnie wygladałam dobrze. Usłyszałam dźwięk mojego telefonu. Mój brat.
- Hej. Drew.
- Cześć siostra. Jak tam w Londynie? - Całkiem spoko. Idę na imprezę do znajomych.
- Tylko uważaj. - jak zawsze opiekuńczy.
- No jasne. Dobra zadzwoń jutro, bo się spóźnię.
- Jasne. Ale pamiętaj wielkie gwiazdy się spóźniają. - zaśmiałam się.
- Też Cię kocham bracie. Papa... potem zadzwonię. - cmoknelam w słuchawke i rozlaczyłam się. Telefon włożyłam do kieszonki w spódnicy i wyszłam z domu zamykając uprzednio drzwi na klucz. Szłam chodnikiem i już po chwili usłyszałam muzykę. Nie trudno było rozpoznać ten dom. Po chwili weszłam na parcele i weszłam do środka. W domu panował za duch. Moje nozdrza zostały podrażnione przez ostry zapach alkoholu.
- Rose! - usłyszałam wołanie i odwróciłam się. To Niall. - Hej. Fajnie, że przyszlaś. Masz. - podał mi szklankę z drinkiem z dodatkiem lodu. Rozgość się. Czuj się jak u siebie. Choć. Przedstawię ci kilka osób. Przeszliśmy do grupki osób.
- Cześć wam. To jest Rose. To jest Harry i Zayn.
- Miło was poznać.
- Gdzie Liam? - wyruszyli ramionami na pytanie Irlandczyka. - To jest Ed. - Tak Ed Sheeran. - Ellie, Taylor, Selena, Miley, Eddie, Adam, Nick, Michael, Luck, Calum i Ashton. O a to Perrie i jej przyjaciółki z zespołu, a to jest Eleanor dziewczyna Louisa.
- Miło was wszystkich poznać. - przekrzyczałam muzykę. Bawiłam się z nimi jakieś dwie godziny, a potem wszyscy się rozeszli po domu. Szukałam byle kogo ale zawsze spotykałam obce mi osoby. Weszłam na pierwsze piętro i zobaczyłam balkon. Może się przewietrze? Wyszłam na balkon i omało zawału niedostałam. Podeszłam do murka i nagle usłyszałam jęk. W rogu balkonu zobaczyłam bruneta. Podeszłam do niego i chwyciłam jego twarz w dłonie.
- Halo, śłyszysz mnie? Obudź się. - potrzasłam nim, a on otworzył oczy. - Nic ci nie jest? - spytałam.
- Nie, nie. Wszystko jest w porządku. - wstał na własne nogi.
- Co ty tu robiłeś? - wzruszył ramionami.
- Nic. Siedziałem. Liam. - podał mi dłoń.
- Rose. Miło mi. - zamiast uscisnac mi moją dłoń wziął ją i przyłożył do ust. Pocałował ją.
- Za chwilę przyjdę. Poczekaj. - westchnęłam i dprowadziłam fo wzrokiem do wyjścia. Oparłam się o murek podnosząc głowę i spogladając na piękne rozgwieżdżone niebo. Trochę tęsknię za Drew ale wiem, że zobaczymy się niedługo. - Piękna noc. - serce zabiło mi mocniej ze strachu. Odwróciłam się, a brunet podał mi drinka. - Za piękną moc i za Ciebie. - wzniósł toast i od razu upiłam łyka.
-Mmm... pyszne. - rozkoszowałam się napojem, a alkohol wypalił mi gardło. - Ty robiłeś? - nieśmiało kiwnął głową. - Może nauczysz mnie kiedyś?
- Jasne. - zadrżałam z powodu podmuchu wiatru.
- Choć do środka. - położył rękę na moich plecach i poprowadził mnie do środka. We dwoje spędziliśmy fajnie czas. Wiadomo. Picie i tańce. Dosłownie alkohol lał się strumieniami. W końcu urwał mi się film.
-------------------------------
HEY. PIERWSZY ROZDZIAŁ JUŻ ZA NAMI. LICZE, ŻE SIE PODOBA. CZEKAM NA WASZE OPINIE. LOVE. XX
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz